"Civilized Appetite"
They don’t touch,
they just graze
with a polite little hunger
hidden in a well-behaved gaze.
Yet it sips through their lashes
as they stand in my rays,
like tourists of warmth
on a limited stay.
Gathered in silence,
they feed without plates.
It’s civilized appetite, though,
no obvious disgrace.
I used to dim down the voltage,
behave, rearrange,
be a light you can borrow
and never repay.
But that was before
I learned how it’s made.
This shine isn’t gifted,
it’s debt that I’ve paid
in nights with no witness,
in falls with no brakes,
in getting back up,
just me and the ache.
Now you don’t get to feed
like I’m laid out as a plate.
I’m not your small sweetness,
your sugar, your taste.
I’m a sun with a boundary,
warmth with a gate.
And if you look closer,
you’ll notice the glaze.
It’s my skin that remembers
what breaking creates,
a glow with a history
you don’t get to take.
So look if you need to,
I won’t look away,
but your hunger?
It ends
in my gaze.
"Cywilizowany apetyt"
Nie dotykają,
jedynie muskają spojrzeniem,
z tym swoim grzecznym głodem,
ukrytym pragnieniem.
Trzepoczą rzęsami,
stojąc w promieniach,
jak turyści ciepła
na krótkiej wizycie
w marzeniach.
Zbierają się w ciszy,
bez talerzyków,
z eleganckim apetytem
bez śladów, bez winy.
Kiedyś gasiłam światło,
dopasowywałam kształt,
byłam czymś do pożyczenia,
czymś, czego się nie oddaje.
Ale to było zanim
zrozumiałam, z czego to powstaje.
To światło nie jest darem,
to dług, który spłaciłam
nocami bez świadków,
upadkami bez dna,
wstawaniem na nowo
tylko ciężar i ja.
Więc teraz nie ma już uczt,
nie jestem niczyim stołem.
Nie jestem słodyczą,
cukrem na moment.
Jestem słońcem z granicą,
ciepłem z własnym progiem.
Spojrzyj bliżej,
dostrzeżesz polewę:
skórę, która pamięta,
co pękanie zostawia,
blask z własną historią,
której się nie zabiera.
Więc patrz, jeśli musisz,
nie odwrócę wzroku.
Ale twój głód
skończy się
na moim spojrzeniu.
Does this painting speak to you?